poniedziałek, 10 listopada 2014

"Kroniki Krwi"

Autorstwa Richelle Mead, wydawnictwo Nasza Księgarnia
  Sukces, jaki osiągnęła seria "Akademia Wampirów" Richelle Mead, skutecznie trzymał mnie z daleka od "Kronik Krwi". Nie wierzyłam, że sequel może okazać się równie dobry, tymbardziej, że Sydney Sage jest główną bohaterką, którą wcześniej niekoniecznie lubiłam. W "Akademii Wampirów" uwielbiałam narrację Rose Hathaway, zabawną, szczerą, no i oczywiście napięty i ekscytujący związek z Dymitrem. Co mogła mi dać Sydney Sage? Jest zupełnie inna, tak różna od Rose...
Przede wszystkim dziewczyna ogromnie mnie zaskoczyła, oczywiście w tym pozytywnym znaczeniu, a "Kroniki Krwi" przeczytałam w zaskakującym tempie.

Sydney, pomagając Rose i Dymitrowi w poprzedniej serii, naraziła się alchemikom. Sage musi odzyskać swoje dobre imię w bardzo odpowiedzialnym zadaniu. Jill Dragomir, jedyna krewana królowej Wassylissy, jest w niebezpieczeństwie. Różne istoty mogą chcieć jej śmierci, tymsamym detronizując jej siostrę Lissę. Sydney, wraz z innym alchemikiem - Keithem, przenosi się do Palm Springs w słonecznej Kalifornii, gdzie ma stać na straży życia księżniczki Dragomir.

W Palm Springs pojawia się również Adrian Iwaszkow - przystojny moroj, lubujący się w alkoholach i goździkowych papierosach, połączony z Jill pocałunkiem cienia. Zaprzyjaźnia się z Sydney i pomaga jej rozwiązać śledztwo. Dotyczy ono niezwykłych tatuaży, dodających sprawności fizycznej bądź dobrego humoru, które pojawiły się ostatnio w jej nowej szkole. Już tajemny składnik atramentu okazuje się być szokujący, a jego dostawca zaskakuje jeszcze bardziej.

"Witam, panie Iwaszkow - odezwałam się. - Miło pana znowu widzieć."
Adrian Iwaszkow - moja ulubiona postać AW ever. Zanim zaczęłam pisać o "Kronikach Krwi" zajrzałam do moich starech notatek o "Akademii...". Na marginesach znalazłam pełno czerwonych serduszek i wyznania miłosne w jego kierunku. Niezmiernie się cieszę, że Richelle Mead pozwoliła mu odegrać znaczącą rolę w "Kronikach...". I tak jak kibicowałam mu z Rose, tak trzymam kciuki za...


 Tego dowiedzcie się sami. Książkę polecam oczywiście. Poza tym, I LOVE ADRIAN IWASZKOW <3
 He is my love <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz